Info

Więcej o mnie.






Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2022, Sierpień1 - 0
- 2018, Wrzesień4 - 3
- 2018, Sierpień6 - 7
- 2018, Lipiec10 - 11
- 2018, Czerwiec12 - 11
- 2018, Maj14 - 16
- 2018, Kwiecień12 - 11
- 2018, Marzec3 - 3
- 2018, Styczeń3 - 4
- 2017, Grudzień4 - 3
- 2017, Wrzesień4 - 0
- 2017, Sierpień15 - 12
- 2017, Lipiec15 - 5
- 2017, Czerwiec13 - 5
- 2017, Maj15 - 7
- 2017, Kwiecień12 - 8
- 2017, Marzec5 - 3
- 2017, Luty4 - 8
- 2017, Styczeń5 - 6
- 2016, Październik5 - 4
- 2016, Wrzesień19 - 13
- 2016, Sierpień21 - 9
- 2016, Lipiec17 - 9
- 2016, Czerwiec15 - 18
- 2016, Maj15 - 5
- 2016, Kwiecień8 - 10
- 2016, Marzec8 - 5
- 2016, Luty5 - 0
- 2016, Styczeń1 - 3
- 2015, Grudzień4 - 0
- 2015, Październik2 - 1
- 2015, Wrzesień4 - 6
- 2015, Sierpień9 - 8
- 2015, Lipiec6 - 7
- 2015, Czerwiec4 - 1
- 2015, Maj7 - 9
- 2015, Kwiecień5 - 2
- 2015, Marzec3 - 2
- DST 135.42km
- Czas 07:46
- VAVG 17.44km/h
- VMAX 52.57km/h
- Temperatura 8.0°C
- Sprzęt Rosynant
- Aktywność Jazda na rowerze
Majówka, dzień 5 - na pn. wschód
Niedziela, 30 kwietnia 2017 · dodano: 09.05.2017 | Komentarze 0
Dziś Niedziela. Lechu wyjeżdża z gościnnych Aten pierwszy, spieszy się do kościoła w Gibach. My z Piotrem dojeżdżamy do niego po godzinie z hakiem. Dalej jedziemy razem w kierunku litewskiej granicy. Poranek jest chłodny, ale pomaga nam silny zachodni wiatr.
Wkrótce robimy sobie focię na granicy:

Tak. Zgadliście, jedziemy na Litwę!
Tu dramatyczny litewski krajobraz sfotografowany przez Piotra:

Kierujemy się na Łoździeje, potem na wschód na Sereje i na północ, na Metele. Jedziemy szybko mimo chłodu i ciekawie rozglądamy się po litewskim krajobrazie. Natrafiamy na częsty później widok starych drewnianych zagród.

W Metelskim Parku Narodowym Lechu próbuje swoich sił na starym litewskim dębie:

Zabieramy Wyrwidęba w dalszą drogę i nad jeziorem trafiamy na nowoczesną wieżę obserwacyjną, która na prawdę robi wrażenie:


Chwilę później podziwiamy z niej widoki kosztem kilkominutowej wspinaczki.
Dalej kierujemy się na północ. Tutaj jedziemy przez piękny litewski krajobraz jeszcze trzej:

Ale wkrótce, zupełnie nagle w tylnym kole Piotra pęka obręcz. Boczna ścianka obręczy przetarta częstym hamowaniem po prostu nie wytrzymuje nacisku mocno napompowanej dętki i rozchodzi się na zewnątrz, na odcinku kilku centymetrów. Naturalnie koło blokuje się o hamulec. Na szczęście na płaskiej drodze, przy małej prędkości. Wypadku nie ma, ale Piotr dalej nie pojedzie. Nikt nie wozi ze sobą zapasowego koła.
Sytuacja jest dość dramatyczna. Z głów nam dymi, tak myślimy, co robić?
Decydujemy poprosić Agę, żeby przyjechała te 100 km z Aten samochodem i zabrała do siebie Piotra z rowerem. To oznacza dla niego koniec wycieczki. Ale nic lepszego nie przychodzi nam do głowy. Ze spuszczonymi głowami żegnamy się z Piotrem zostawiając go na przystanku umówionego z Agnieszką, a sami z Lechem ruszamy w dalszą drogę. Nocleg mamy zaklepany na kempingu w Birksztanach, to jeszcze kawałek drogi.

Po drodze cały czas myślimy i rozmawiamy o Piotrze. Nie wiem komu z nas wpadł ten pomysł, ale wydaje się na tyle dobry, że dzwonimy zaraz do Piotra. Proponujemy, żeby zamiast wracać do Polski, poprosił Agę o podrzucenie do Trok, na miejsce naszego następnego noclegu. Bo gdzie, jak gdzie, ale w Wilnie - 30 km od Trok - takie koło powinien kupić. Dziś niedziela, ale jutro...
I tak się stało. Wieczorem dostaliśmy potwierdzenie, że Piotr jest w Trokach w pensjonacie przemiłej pani Krysi. A następnego dnia rano mąż Agi potwierdził, że szczęśliwie, choć późno w nocy wróciła z nieplanowanej wycieczki na Litwę.
Dzięki Agnieszka, uratowałaś Piotrowi wycieczkę.
My z Lechem, tymczasem dojechaliśmy na nocleg do Birksztan ciesząc się po drodze ze spotkania z Niemnem.


Kategoria wycieczka kilkudniowa, Wypad pow.100, Zagranicą
Komentować mogą tylko zalogowani. Zaloguj się · Zarejestruj się!